Przejdź do treści

124. O klęsce tysiąclecia

124. O klęsce tysiąclecia

Dotyczy huraganu z 4 lipca 2002 r.

To razo nie bede szpasował, bo ni cale nie do śniechu. Toć sani zieta, co sie stało. Ale jus niesionc wzad móziułem: nie ciesta sie z tyy pogody, bo to nicegoj dobrego nie wróży! Tedy jedne tlo reniem ruchali, a druge – jek Wacek – esce sie śnieli. Mózili: Grozku, ze starości jus sie wama we łbzie poprzestaziało. No ji tera zidać, chto niał recht! Bziedy w nasem Jansborku biło zawdy dość. Ledwo co sie jeko tako obsykowalim ji na nic cały ten docynek. Chiba diabuu ogonem zaniołł, bo jenac ni mogło sie to stać.

Siedziałem sobzie prazie na werandzie na drugem sztoku ji dumałem sobzie com ja dobrego ji siła złego w zyciu zrobziuł. Jek-em tak obrachował, to wysło puu na puu. Siedze ji dumam. Jednoras zrobziło sie ciemno, jek o śródnocy, zacon zietrz ziać, ale takego escem nie zidział. Ledwom uciek do izby, zaperem dźwierze ji spoglądam bez okno, jeka sie pokrac robzi, scepy wpuu sie łamio, dekófki furajo jek jeskółki.

– Konec śwata – mózie! Ledwom to poziedział, a tu rumms, scep co stojał przed mojo werando, obaluł sie ji wleciał prosto do izby. Esce ni do złego łono zatelite polotrował. Chiba za te grzesne myśli, jek-em casem o śródnocy gloce oglądał. Ale jek przisło, tak ji posło, a ludziom tlo niesceście ji utrapsienie.

Jek-em wylas z chałupy, tom ni mok poznać keni co stojało, a ludziska byli wirasone wniwec. Ale naziency bziedy narobziło sie w boru, bodaj bes parenaście tisioncof hektarof prec połamało ji obaliło. Jek zyje escem tak cego nie zidział. Chiba musielim Pana Boga fest rozzłościeć, bo jenac bić ni moze! Tedy cieswa sie, co sie eno na tem skoncyło.

Do obacenia Grozek

Słowniczek:
szpasował – żartował, zieta – wiecie, wzad – do tyłu, reniem ruchali – ruszali ramionami, esce – jeszcze, wama – wam, niał recht – miał rację, Jansborku – Piszu, zawdy – zawsze, docynek – praca, zaniołł – zamielił, jenac – inaczej, sztoku – piętrze, dumałem – myślałem, siła – dużo, jednoras – nagle, pokrac – pobojowisko, scepy – drzewa, dekófki furajo – dachówki latają, werando – balkonem, polotrował – zepsuł, gloce – telewizor, keni co stojało – co gdzie stało, wirasone wniwec – wystraszeni zupełnie, w boru – w lesie, fest – mocno, jenac – inaczej, cieswa sie – cieszmy się